Naiwność dziecięca to wielka zaleta. To ona sprawia, że nie istnieją bariery i granice. Wszystko jest możliwe.
Czy pamiętacie Wasze pierwsze marzenia?
Prawdziwy dom z klocków lego. Czemu nie?
Bycie piosenkarką, do tego uroczą uwielbianą kobietą.
Innym razem  własna firma przynosząca krocie. Dla wyjaśnienia-oglądało się wtedy Carringtonów w Dynastii.
Bycie antyterrorystą, strażakiem lub lekarzem. Napisanie wspaniałej książki.
Własny dom z parkiem i czasem by z niego korzystać.  Oj jest tego dużo…

Któż z nas nie miał takich niesamowitych marzeń?

Wróćmy choć na chwilę do tych uczuć i czasu, gdzie nie było granic i słowa niemożliwe.
Wspaniałe uczucie…
Brak tego ukłucia w klatce piersiowej, które powoduje strach i ograniczenia. To właśnie to uczucie podcina nam skrzydła i sprowadza do życia w codzienności.

girl-1848477_1920

Co zostało nam z tamtych marzeń?

Niech każdy kto czyta ten tekst zrobi sobie własny rachunek marzeń.
Czy wstajesz rano z głową pełną marzeń i energią do ich spełniania? Czy zastanawiasz się jak poprzez kolejne kroki, z dnia na dzień przybliżyć się do nich? Czy Twoje marzenia z dzieciństwa zostały zaktualizowane, czy też całkiem wyrzucone do śmieci.
Czy jesteś w stanie bez zająknięcia powiedzieć co dziś zrobiłeś dla przybliżenia Twoich marzeń? Cokolwiek…?
Jeśli nic to może oznaczać, że zakopujesz własne marzenia.

shovel-1023505_1920

Chciałabym i boje się.

To najczęstsza przyczyna bycia w jednym miejscu. Najgorsze jest mówienie o marzeniach i celach ale totalne nic nie robienie w tym kierunku.
Ograniczenia nie znikną. Możemy co najwyżej je stopniowo eliminować.
Patrzę teraz na moje marzenia. Mogę krok po kroku się do nich zbliżać –to właśnie robię. Bardzo mozolnie i powolutku. Na tyle wolno, że czasem nikną mi na horyzoncie i widzę tylko czarne chmury nieznośnej codzienności. Chciałabym już być dalej , a jestem tu…
Dzięki tej strategii nie biegnę do marzeń ale bardzo powolutku się przesuwam. Strategia bezpieczeństwa ma dwa końce. Jeden zły- to kotwica, która uniemożliwia szybki wzrost. Dobry pozwala na bezpieczne ale wolniejsze realizowanie celów. Marzenia po prostu czekają dużo dłużej. Tak naprawdę czasem na tyle długo, że zaczyna brakować motywacji.

Druga strategia  to szybki bieg w kierunku marzeń. Po prostu na złamanie karku, jak wariat. Czasem się udaje. Wtedy sukces przychodzi bardzo szybko i jest spektakularny.
Można oczywiście podczas biegu złamać nogę, napotkać na przeszkody i przeliczyć swoje siły. Może nam zwyczajnie brakować paliwa.

Dlaczego się tak boimy? Czy to dobrze o nas świadczy?

Dla ludzkiego mózgu każde nowe wyzwanie wiąże się z dozą strachu. Nie ważne czy chodzi o rozmowę kwalifikacyjną, randkę z nieznajomym czy zmianę diety. Kiedy decydujemy się na coś nowego  do głosu dochodzi ciało migdałowate. To część mózgu zwana potocznie systemem alarmowym. Ten  strażnik jest przygotowany do tego by chronić nasze życie w sytuacjach zagrożenia. To właśnie ten system ochronny włącza reakcje walka lub ucieczka, a tym samym spowalnia  nasze decyzje.
System sugeruje najbardziej bezpieczne reakcje. Po prostu chce nas chronić.

Jak poradzić sobie ze strachem, zagrożeniami i ograniczeniami?

Sposobem jest kaizen.
Lista marzeń bywa długa. Gorzej z silna wolą, motywacja i poczuciem strachu. Właśnie dlatego Japończycy wymyślili metodę kaizen. Według tej filozofii zmiany wprowadza sie łagodnie, krok po kroku i bez pośpiechu. Wszystko po to by oszukać nasze ciało migdałowate.  Dzięki kaizen wyrabiamy sobie również dobre nawyki. Te nowe nawyki maja nas stopniowo doprowadzic do naszych marzeń.

Która droga do marzeń jest lepsza?

Każdy z nas musi wybrac właściwą dla siebie i swojej sytuacji życiowej. Jak do tej pory działaliśmy, jak sie czulismy? Czy przysuneliśmy się dzięki naszym krokom blizej do naszych marzeń?
Jedno jest pewne. O marzenia trzeba walczyć.
Usuwać ograniczenia. To one sprawiają, że chce nam się żyć i widzimy głebszy sens.