Możesz skomentować ten tekst, napisać co myślisz, chodzić nago po mieszkaniu, czuć się wolnym mimo ciągłego mamrotania wielu z naszego otoczenia o ciągłych ograniczeniach. Ba! Może Ci nawet przyjść do głowy, że zakładasz duże buty, ubierasz mundur i już biegasz z karabinem po polach.

Możesz…jeśli tylko masz na to ochotę. Ja mogę napisać natomiast inną niż standardową recenzje, bo niby kto mi zabroni? Co najwyżej jej nie przeczytasz albo skomentujesz-do czego zresztą zapraszam.

Kilka dziesiątek lat temu to nie było oczywiste…

Skończyłam właściwie czytać i nie mogę powiedzieć, że wszystko się zmieniło. Trudno mi jest też napisać, że jestem taka sama jak przed przeczytaniem Czarnych skrzydeł.

loonie-693815_1920
Zachęciła mnie okładka i dzięki wielkie tym którzy potrafili tak zaprojektować książkę, aby zarzucić przynętę. Sue Monk Kidd napisała książkę niezwykłą na tyle, że nie wiem od czego zacząć.

Olbrzymie brzemię ciąży na każdym, kto ośmiela się pisać na temat tej książki. Brzmi to patetycznie i tak miało brzmieć.
Niezwykłą siłę tej książki stanowi fakt, że nie czytamy o wymyślonych kobietach. Główne bohaterki, które w tak dobitny sposób pokazują całą gamę  wyzwań są uwiecznione na monumentalnym dziele ,,The dinner party’’, a ich nazwiska zostały wryte w karty naszej historii. To były kobiety z krwi i kości, a ich życie i zasługi nie były wyssane z palca.

IMG_4515

Siła łamania schematów…

Przyznam szczerze, że marzę o takiej odwadze i sile jak u Sary i Angeliny.  Przyjemność czytania tej książki to swoisty kopniak w tyłek, a przy okazji obserwowanie dziewczyn z takiego bliska jak kumpelki przy kawie sprawia, że jesteś naprawdę blisko. Na uwagę zasługuje fakt, że cały czas jesteś w toku ważnych dla Ciebie spraw.
Świat w jakim zrodził się bunt sióstr Grimke jest nakreślony przez Sue Monk Kidd  bardzo realnie. Jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tamtą rzeczywistość.

Ale czy jesteśmy w stanie odtworzyć emocje i siłę tamtych kobiet?

Nie ! Wiesz dlaczego nie? Jesteś tu i teraz. Twój punkt widzenia jest inny.
Możesz tupnąć nogą,  możesz iść do pracy i powiedzieć nie jakiemuś łysiejącemu amantowi który poprosi Cię o rękę. To takie normalne, nie? W 1820 nie było to normą. Gdyby nie zmiany które zapoczątkowały te odważne kobiety zostałybyśmy zaobrączkowane jak  bydlątka na pastwisku i jeszcze kazano by nam cieszyć się z tego, że zadbano o przyszłość dużo słabszej płci.
Na szczęście jesteśmy w stanie  docenić jak cholernie trudno było  dojść do miejsca gdzie jesteśmy.
To co mnie naprawdę wciągnęło, prawie tak samo jak wino , które sączę teraz, to specyficzne powolne skanowanie psychiki zarówno Sary Grimke jak i niewolnicy Hety.  Zostało to oddane w pełnej krasie. Od odczuć buntu, który rodził się stopniowo i rósł razem z bohaterkami poprzez rozmyślania na temat kobiecych przywar, miłości, którą trzeba było poświęcić, po myśli dotyczące walki z zastanym porządkiem świata.

,, Dlaczego Bóg zasiewa w nas przeróżne pragnienia sprzeczne z porządkiem świata?’’

To pytanie Sary Grimke przemyka niejednokrotnie przez nasz życiorys.
Jeśli jesteś człowiekiem, który lubi tworzyć z uporem maniaka swój świat to pytanie wraca jak bumerang. Może w nieco zmienionej formie, dopasowanej do Twojego tu i teraz ale ciągle pobrzmiewa takim samym sensem.
,,Musisz zrozumieć którym końcem igły chcesz być. Tym który jest przymocowany do nici czy tym, który przebija tkaninę’’ Charlote, niewolnica, matka Hety .To z kolei pytanie o drogę, którą wybieramy w pełni świadomie.

Chcesz zmienić pracę i zacząć coś nowego. Od dawna Ci to chodziło po głowie. Chcesz zmienić miejsce zamieszkania na inny kraj ? Czemu jednak za każdym razem  napotykasz się na tak wiele  przeszkód? Po co nam te chore ambicje? Przecież te pragnienia są nierealne…! Pod naszymi fryzurami nieustannie toczy się nieustanna niema dyskusja.  Sue Monk Kidd poprzez swoje postacie pokazała bardzo wiele. Udało jej się uszyć kukły utkane z naszych wad i niepokojów, które potrafiły stoczyć karkołomną bitwę o siebie i o swoje prawo do wolności i bycia sobą.
To właśnie podczas porównania  z tymi kobietami czujemy się z jednej strony słabe, a z drugiej napromieniowane energią.
W momencie, gdy Sara została oszukana przez jednego ze współczesnych Don Juanów było jej wstyd. To jej damska głupota sprawiła, że wypowiedziała zdanie ,, Dotknięta najgorszą kobiecą przypadłością- pragnieniem spełniania cudzych oczekiwań’’.
Nie jestem przeciwko mężczyznom, nie szerzę też kultu egoizmu. Chce tylko pokazać, że zapominamy o tym aby w robieniu innym dobrze, zawsze pamiętać  o sobie. Czarne skrzydła to niesamowita książka o dwóch kobietach: Sarze i jej niewolnicy Hety. W fabułę została wpleciona również niemniej ważna postać Nina czyli Angelina. To siostra Sary-również niesamowita osobowość.
Sara i Hety żyły w zupełnie innych ograniczeniach.  Ograniczenia te były tak przytłaczające i olbrzymiego kalibru, że  daje nam wielkiego kopa. Twoje ograniczenia i moje wcale nie są większe, są po prostu inne. Tchórz, który nie pozwala nam wyjść poza zastany ład zmienia nasze postrzeganie. Jesteśmy mistrzami usprawiedliwień. Przyłapuję się na tym niejednokrotnie. Daję sobie wtedy po łapach jak rasowa masochistka i kombinuje jak tu obejść te kłody pod nogami.

,,A teraz Panowie bądźcie tak łaskawi i zdejmijcie stopy z naszych karków !’’

Niewątpliwie Sara i Hety ułożyły wiele klocków do naszej energetycznej układanki. Słowa
,, A teraz Panowie bądźcie tak łaskawi i zdejmijcie stopy z naszych karków’’ wbijają w fotel podczas czytania i pokazują ile potrzeba odwagi, aby stawiać raz po raz wszystko na jedną kartę. Siłę daje im wiara, że ta droga, którą obrały jest jedyną właściwą.
Słowa Hety ,,albo uciekniemy albo zginiemy’’ w połączeniu z trucizną którą zabierają w podróż pokazują jak ogromna był determinacja w oczekiwaniu na zmianę i jak niezbędna była ta zmiana.
To książka to absolutny niezbędnik w bibliotece każdej osoby, która nie jest na bakier z myśleniem i czytaniem.
Polecam
Madlennn