furniture-768766_1920Z przekleństwem na ustach, wiedziona potrzebą bycia sam na sam ze sobą,  na skrzydłach emocji wchodzę do swojej samotni. To strefa tylko dla mnie. To miejsce to swoisty zbiornik retencyjny.

Nic tak skutecznie nie zapobiega katastrofom domowym jak te parę metrów tylko dla mnie. Tu jest cicho i spokojnie. Wszystko toczy się w moim tempie.
Gdzie podłubać  swobodnie w nosie? Gdzie mogę bez posądzenia o chorobę psychiczną pogapić się na ścianę przez pół godziny. Ot tak po prostu? W pracy? Już widzę minę koleżanek z pracy patrzących na dziwne zombi. W domu, w kuchni ,wśród codziennego eldorado, gdzie  plan goni plan i każdy ma do mnie jakąś ważną sprawę? W sypialni, gdzie nie czas na dumanie?

To gdzie w takim razie jest miejsce dla mnie ? Jak ma wyglądać to miejsce i czy jest ono potrzebne?

Jestem dziwna? No trochę na pewno. Jeszcze na szczęście nie zdiagnozowana.

Nie wiem jak Wy… ja potrzebuje takiej samotni. Gdziekolwiek dotychczas nie rzucił mnie los potrzebowałam odskoczni. To miejsce, gdzie  nabieram dystansu, odpoczywam nawet od najbliższych. Kocham ich bardzo ale czasem są nieznośni. Osaczona przez nich i codzienność ja robię się jeszcze bardziej nieznośna niż oni. Dla mnie to jest absolutne ,,must have’’.
Nie zawsze mamy do dyspozycji jakiś cichy pokój lub miejsce gdzie możemy być bez cenzury , a do tego jest tam w miarę komfortowo. Jeśli masz takie miejsce,  to jesteś szczęściarą.
Ja wiem, że muszę mieć takie miejsce, bo po prostu mi odbija, gdy nie mogę zwolnić  i zajrzeć w głąb siebie. Jak się okazuje nie trzeba od razu zakładać komuś jakichś kaftanów. Wystarczy trochę miejsca i cisza.
Bycie ze sobą sam na sam jest potrzebne jak powietrze.  Uwielbiam moje przemyślenia, potrzebne mi wyżalenie się przed sobą i nieudolne składanie siebie z kawałków które leżą wkoło, gdy się rozsypię.
Uwielbiam snuć śmiałe wizje i wyobrażać sobie, że wszystko jest możliwe. Dyzio marzyciel? Hm…trochę tak. Taki Dyzio, który po marzeniach i chwili dla siebie bierze kilof w łapki i napierd….aż gwiżdże. Bo Dyzio to też człowiek czynu.

To czego potrzebujemy i jacy jesteśmy uwarunkowane jest wieloma czynnikami.

Podczas, gdy jedni biegają z wywieszonymi językami za kolejnymi wyprzedażami,  drudzy obserwują to widowisko i pukają się w czoło.
W czasie gdy kolejni zdrowo napaleni wariaci odmrażają sobie palce na wyprawie życia, inni z lubością otwierają kolejną puszkę piwa wpatrując się w kolorowe pudełko z biegającymi kuglarzami.
Czy ktoś z tej kolorowej bandy jest mądrzejszy? A po co to w ogóle oceniać? Pchnie to nas do przodu? Dużo ważniejsza jest odpowiedź co nam jest potrzebne.
To indywidualna sprawa. Niemniej jednak każdy z nas potrzebuje odskoczni i bufora. Dla części z nas to będzie ten pokój lub inne miejsce, gdzie wchodzimy bez maski. Dla wielu z nas taka odskocznia jest hobby, zanurzanie się w świat książek.
Więcej? Łażenie samotnie po krzakach, kościół, potrzeba wysączenia od czasu do czasu kawy samotnie w cichej kawiarni lub nordic walking. Jest tego cała masa.
Jeśli nie masz takiej odskoczni to przykro mi. Albo dusisz w sobie irytacje albo skutecznie się oszukujesz. Jedno i drugie kiedyś może się zamienić w kłopoty. Czy jest Ci to potrzebne. Sama sobie odpowiedz. Ja teraz siedzę w swojej samotni  i jest mi tu dobrze. Jestem tu na chwilę właśnie po to abym za chwile już wypoczęta wróciła do tętniącego hałasem domu….:)