Kolejna kartka z życiorysu, którą chciałabym wyrwać i zamienić na inną. Tylko co to zmieni?


Jeśli wyrzucić nie zapłacony rachunek do kosza możemy być pewni, że któregoś dnia, z zaskoczenia zapuka do nas ten sam rachunek tyle tylko że grubszy w postaci komornika. Nie załatwiony problem wraca.
Jak to jest, że swoje problemy zamiatamy pod dywan  albo przepychamy w inne miejsce, a widzimy wszystko u innych?
Wycinki znane nam wszystkim z naszych ust:
-Przecież widać jak na dłoni, że gdyby przestała kupować te ciuchy to mogłaby coś odłożyć! Później narzeka….
– Czy ta dziewczyna nie widzi, że ten jej mąż to skończony dupek? Jak ona pozwala się tak robić w konia? Czemu ona ciągle popełnia te same błędy?
– Kaśce to trzeba chyba drukowanymi literami napisać, że umawianie się z żonatymi kończy się zawsze tak samo.

Hm…jak fajnie pławić się w świadomości, że my jesteśmy Ci lepsi, bo potrafimy wyciągać wnioski ze swego życia. Przykładów mamy pod ręką bez liku. Tak łatwo po nie sięgamy.

A tu zmuła, zong i gong!

Dzwoni telefon. Kuzynka ma propozycję nie do odrzucenia. Wyspy Kanaryjskie za pół ceny!
Ja na to z uśmiechem na paszczy, że na takie wydatki na razie nie mogę się rzucić. Mam tyle zaplanowane przecież. Ale nadal słucham…i słucham.
No cóż…delikatnego i miękkiego ciasta nie trzeba długo wałkować!

Już widzę się pod palmami z drinkiem w dłoni i błogim uśmieszkiem na twarzy.
Wyobrażaną sielankę przerywa głos jak z zaświatów:
-Mamo! A później mruczysz, że nie masz pieniędzy! Cały czas popełniasz te same błędy! Czy Ty tego nie widzisz!
Nie. Jak…O co Ci chodzi?! Jak nie mam pieniędzy?-Ciągle się bronię.
– No masz ale na inne rzeczy. Przecież tyle zaplanowałaś?
Cisza…konsternacja i to cholerne uczucie. Nawet ciężko je nazwać.
Niestety, ma rację. Dziecko! Moje własne dziecko…
Przecież ja wyciągam wnioski ze swoich błędów?! No tak. Tym razem podejmę dobrą decyzję.

Zanim powiem, że ktoś nie uczy się na swoich błędach wyjmę lustereczko z torebki i się poprzeglądam…

girl-905666_1920

Madlennn