Jest kolejny dzień. Mógłby być dniem wyjątkowym, takim z którego byłbaś dumna ale tak się nie stanie. Długo tak się nie stanie, a może nawet nigdy. Jak to sie stało, że kolejny raz zrobiłaś coś na co zupełnie nie miałaś ochoty, tylko dla świętego spokoju?

Jeśli robisz coś dla kogoś kogo kochasz i wiesz, że to jest Twój świadomy wybór, to w porządku. Sama decydujesz z pełną świadomością. Jeśli jednak robisz coś, bo gdzieś w podświadomości masz wrażenie, że ktoś ma bardziej do czegoś prawo, to musisz w końcu stanąć i uświadomić sobie czemu tak jest. Bycie dobrym dla siebie, to nie egoizm.

Często, w naszym do bólu schematycznym środowisku, tak jednak traktowany. Bycie dobrym dla siebie, to postawienie się na równi z innymi. Dlaczego ktoś ma większe prawo do czegoś? Dlaczego boli mnie głowa, a mimo wszystko aby nie urazić mojej koleżanki muszę iść na kawę. Warto sobie przypomnieć, że ta sama koleżanka jakoś miesiąc temu nie miała wyrzutów sumienia jak okazało się, że jedzie z mężem gdzieś tam. Masz ogromną ochotę w końcu zasiąść w wygodnym fotelu z książką w dłoniach ale za każdym razem ktoś coś chce…

Kłoda drewna

Twój facet ma ochotę na seks akurat wtedy, gdy Ty niekoniecznie. Co robi ogromna większość? Odgrywa swoją 5 minutową rolę kłody drewna na łóżku…oczywiście dla świętego spokoju. Za parę dni ,gdy ta sama kłoda drewna chce się trochę pogimnastykować szanowny małżonek potrafi powiedzieć – kochanie dziś nie jestem w stanie. I co…? Świat się nie zawalił…po prostu sam dał sobie prawo decydowania o swoim ciele. Co? Lepszy jest?

 

Nie ! Ale sam siebie traktuje lepiej. Daje sobie prawo do odpoczynku i do decydowania o sobie, swoim ciele i czasie, który nie jest nieograniczony. Takich sytuacji, gdzie pozwalamy innym decydować o naszym życiu jest ogromna ilość. Dbanie o siebie i swoje prawo do szczęścia i samodecydowania nie należy mylić z narcyzmem i egoizmem. Jesteśmy bardzo skomplikowaną maszyną. Nic nie jest oczywiste jeśli chodzi o emocje, naszą psychikę, ambicje czy potrzeby.

Do działań motywują nas przeróżne potrzeby. Jeśli uwielbiam robić coś dla moich córek, dlatego, że je kocham i sama decyduje o tym, że pomogę im i zrezygnuje z czegoś dla siebie aby im coś dać, to jest to w porządku. Jeśli jednak notorycznie oddaje innym część siebie, do tego wcale tego nie chcę, to muszę poważnie się nad sobą zastanowić. Nie będę teraz wzorem innych podawać Wam recepty typu: 10 rad na pokochanie siebie. Mało tego…powiem coś, co jest nie do końca popularne w dzisiejszym świecie. Dziś wszyscy chcemy, aby było szybko, łatwo i bezboleśnie.

Tu się tak nie da. Tu musi zaboleć i to bardzo. Jeśli nie zaboli to znaczy, że jeszcze nie widzisz jakim jesteś potworem dla siebie. Skoro nie widzisz, to co tu zmieniać. Po drugie jak  zaboli to wiesz ,że nie chcesz już tak dalej żyć. Twoje dalsze życie to tak naprawdę konsekwentne dawanie sobie prawa do szczęścia i świadome wybory. To tak jakby ktoś nagle wziął Cię w swoje wielkie łapy, potrząsł i powiedział ,, Kobieto! Popatrz na tych których szanujesz! Zastanów się dlaczego inni mogą Cię szanować!”

woman-1084550_1920

 

To proste…naprawdę. Chwilę wieczornego rachunku sumienia, gdy widzisz, że ten dzień który właśnie dochodzi do końca przyniósł Ci rozczarowanie, nie był w niczym przełomowy ani nawet nie był tylko dla Ciebie- są przestrogą.

Zrób wszystko aby jutrzejszy był inny. Wiedz, że zdrowy rodzaj miłości do siebie samej jest pierwszym krokiem do prawdziwej i szczerej miłości do innych. Jeśli kochasz samą siebie, prawdopodobnie łatwiej będzie Ci przekazać to piękne uczucie również innym ludziom. Jeśli uda Ci się stworzyć pokój, harmonię i miłość w swoim umyśle i sercu, to szybko dostrzeżesz, jak przekłada się to na Twoje życie codzienne.

Pamiętaj, że to co dajesz sobie i dajesz innym, zawsze do Ciebie wróci.