Dobre złego początki…
Znasz to uczucie …pozytywne wibracje i przyjemne mrowienie  podbijające poziom ekscytacji do maksimum. W takim stanie właśnie się góry przenosi. A jak się nie da to my już i tak coś wymyślimy.


Niech tylko ktoś spróbuje coś  pisnąć, że  nie skończyliśmy jednego, a bierzemy się za drugie, niech no tylko się powymądrza, że doba  się nie rozciągnie. Już on zobaczy jak my się potrafimy obrazić…Nie można nas nie doceniać!
Taki obraz rysuje się na początku, gdy coś urodzi się u nas w głowie. Nie jest wtedy ważne, że nasz czas nie jest z gumy, że już z tym co mamy, ciężko się ogarnąć.
Przecież niby wiemy, że trzeba się na czymś skupić. O wyrabianiu sobie dupogodzin już wcześniej pisałam. Tylko tak, odnosi się w czymkolwiek wymierne efekty. Mimo tego, że gdzieś z tyłu głowy prześwituje mądra prawda, i tak na własne życzenie  robimy z siebie napalonych na szybkie efekty oszołomów.

Dlaczego pisze dziś ten tekst?

To ostrzeżenie dla samej siebie za kilka lat. Wtedy już zapomnę o popełnianych teraz błędach, a wtedy  wystarczy zerknąć na to co już napisałam. Piszę też dla innych. Jeśli  przyjdzie komukolwiek do głowy potrzeba trzymania trzech srok za ogon, to przynajmniej podejdzie do tego strategicznie, albo tak mu się będzie wydawało 

Skąd te pomysły, że damy radę  bez rezygnacji z czegoś innego?

Na fali nowego pomysłu nie ma możliwości aby dostrzec, że doba ma tylko 24 godziny. Tylko w skośnookim świecie jest inaczej. Oni mogą pracować na okrągło..jak zombi.

Fakt…, mają do perfekcji opanowane szybkie serie kilku  regeneracji w ciągu dnia  przy biurkach…
Mamy pociąg do angażowania się  w kilka działań jednocześnie. Ambicje drzemią w nas duże, a nasze wyobrażenia o naszych wspaniałych zdolnościach i możliwościach doskonałego radzenia sobie z obowiązkami są zwykle przesadzone.
Mając prace na etacie nie możesz jednocześnie szybko zawojować rynku. Co najwyżej dzięki swojemu nowemu pomysłowi na życie możesz  dołożyć sobie trochę na wakacje.
Jeśli chcesz prowadzić sklep z ciuchami i rozwijać go tak aby w przeciągu kilku lat stał się siecią, nie możesz otwierać drugiego biznesu z team buildingami. No nie da się tak …

Choćby bardzo chciał.
Uwierzcie mi. Przerobiłam to. Powtarzałam lekcję kilka razy…Niektórym raz nie wystarczy.
Jeśli chcesz coś robić dobrze, cokolwiek by to nie było, to musisz zaangażować się w to stuprocentowo. Chyba, że jest to coś co nie zajmuje Ci większości twojego czasu.
Ale prrrr. Najpierw wróćmy do linii startu. Ołówek i kartka papieru w dłoń!
Gdy zaświta nowy pomysł na życie a ze starym, dotychczasowym ni jak na razie nie idzie się pożegnać trzeba zacząć od remanentu swojego czasu.

Ile czasu zajmuje Ci to co teraz robisz? Nie oszukuj!

Teraz przecież oszukujesz sam siebie.
Jeśli jesteś na łańcuchu ( dla niewtajemniczonych to etat)masz przynajmniej 8 godzin. Co jeszcze?
Ano trzeba się jakoś uzdatnić przed przyjściem do pracy. Przypudrować nosek, przystrzyc wąsy i wypić dobrą kawę rano aby dzień był znośny. To zajmuje trochę czasu. Do tego trzeba złapać jakiś dyliżans aby tam dojechać. Jak dobrze pójdzie to trzeba i wrócić do domu. A zakupy? A ogarnięcie trochę gniazdka aby oprócz nas nie zagnieździły się tam mniej przyjemne żyjątka?
Ołówek i kartka są bezwzględne
Moje wyliczenia:
8 +2+8+1,5:1,5+1=22
Okazuje się, że na swój nowy pomysł mam raptem dwie godziny.
No to mogę sobie czekać na sukces…Jak stanie się cud to może się to udać.

Dlaczego nie chcemy tego widzieć?

thinking-outside-the-box-33399_1280

Nie chcemy tego widzieć? Pomijając sado maso, którzy lubią celowo strzelać sobie w stopę cała reszta ma zupełnie inne pobudki. Patrząc na swoje błędy i swoje podwórko, widzę bardzo prostą odpowiedź.
Poczucie bezpieczeństwa. Brak chęci opuszczenia strefy względnego komfortu. Może i nie jest tak jakbyśmy chcieli, ale boimy się, że gdy to zostawimy, może być gorzej.
Druga ważna sprawa. Aby móc skupić się na jednym, trzeba do tego się przygotować. To z kolei wymaga mądrych, strategicznych posunięć.
Zamiast tego są co niektórzy, którzy skaczą z kwiatka na kwiatek.
Karmią się nową nadzieją. Zagłuszają w sobie głos rozsądku. Im bardziej się odzywa tym oni szybciej podejmują decyzję…
Jesteśmy w stanie dobrze funkcjonować z trzema mężczyznami naraz? Pomijając kwestię moralności i faktu, że wszyscy uwikłani w ten związek zgadzają się ochoczo na taki układ i nie cierpią emocjonalnie z powodu zazdrości. Ale sobie wybrałam przykład: pierwsza zazdrośnica w okolicy:)
Aby związek był udany, trzeba komuś poświęcić odpowiednią ilość czasu i serca. Nie da się tu siebie podzielić. Prawie jest pewne, że te trzy związki do wzorów należeć nie będą.
Jaka puenta? Jedna sroka…a jeśli ta która trzymamy nam nie odpowiada to trzeba zapolować na inną. Ale najpierw wypadałoby  się przygotować, ocenić tą na którą polujemy, czy warta jest całego zamieszania. Na  końcu oczywiście pozostaje decyzja: działamy czy nie.