hands-1273148_1920Budzik znowu przeraźliwie daje o sobie znać, zresztą jak co rano. Zbieram do kupy pierwsze okruchy świadomości. Myśl, która  wyprzeda wszystkie inne to ,, O cholera! Znowu do pracy!’’
Do tego dochodzi to nieprzyjemne uczucie w dole żołądka. To nawet nie strach…to coś gorszego-zniechęcenie i uczucie beznadziei.


To dziwne, że prawie w tym samym czasie kiełkuje bunt. Co mi brakuje, że ciągle jestem w tym samym miejscu? Jak mantra pojawia się mądrość, którą dawno temu znalazłam, uczciwie przetłumaczyłam

,, Things won’t change until you change’’.

 

Tylko co zmienić, aby nie poprawić tego co jednak jest dobre?

Autoanaliza to za mało. Trzeba jednak wtajemniczyć innych w swoje rozterki. Ważne aby byli to właściwi ludzie. Tacy którzy po pierwsze nam dobrze życzą i  mają trochę oleju w głowie aby radzić innym.
Najwłaściwszy klucz do szukania tych właściwych ludzi do podpowiadania to  ludzie, którym udało się to czego my chcemy.

Okazuje się, że poranna kawa to wielofunkcyjny wynalazek. Nie tylko otwiera oczy i wypycha z domu ale również odsuwa na chwilę rozterki duszy. Czy leczy? Nie, nie leczy.

Rozsądek?

Na chwile przywołuje ten rozsądek, który w tym wypadku jest zdradziecki. Gdy to uczucie niby rozsądku zdejmie maskę, okazuje się, że to strach. Dlaczego?
Jeśli na jakimkolwiek polu jest nam źle, odczuwamy wszelkie objawy fizyczne, a nasze ciało nam podpowiada czy wszystko jest w porządku, to tak naprawdę nasza dusza cierpi. Objawy są różne.
Potrzebę zmiany czuje w każdej komórce, a mimo to zapala się czerwona lampka, która mnie stopuje -to właśnie jest strach. Strach przed utratą zgubnego poczucia bezpieczeństwa, strach przed wyjściem ze strefy względnego komfortu.  Coś na zasadzie tu jest bieda, ale stara bieda, którą już znasz. Nie wieszcz będzie za rogiem…Po co się ruszać?

Potrzeba bezpieczeństwa to generator strachu

Jesteśmy bardzo skomplikowaną maszyną. To co wydaje się logiczne, bardzo często jest zawoalowaną manifestacją  jednej z podstawowych potrzeb – potrzeby bezpieczeństwa.
Potrzeba bezpieczeństwa jest to jedną z najsilniejszych potrzeb. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak właśnie ta potrzeba kieruje naszym postrzeganiem rzeczywistości i decyzjami. Naiwnie merdamy ogonkami sądząc, że  to my decydujemy  na podstawie naszych logicznych rozważań.
Kto więc pociąga za sznurki? To strach  kieruje naszymi decyzjami, a ubiera to w różne kolorowe naklejki. Gdy czegoś się boimy zawsze znajdziemy argument na  uzasadnienie  naszej ucieczki.

Tyle z teorii ale co dalej?

Tyle z teorii. Ale sama wiedza o  tym co się właśnie dzieje nie wystarczy. Jutro znowu jest dzień, a dopóki nie uda się wyjść ze strefy komfortu  tępy ból  na początek dnia będzie się pojawiał wraz z budzikiem.
Daje sobie czas…wiem ile jeszcze jestem w stanie to znieść. Wiem również że muszę się przygotować i dobrze przemyśleć start w kierunku który mnie pociąga.
Teraz jest czas na zbieranie sił.

Ale czy to jest już wymówka czy przygotowanie się do działania?