Czemu Ty ciągle oceniasz?
Wiesz czemu? Bo lubię, bo tak mnie natura stworzyła, bo nie udaje, że jestem świętą matka Teresą i dlatego , że to pomaga mi przetrwać.
A teraz małe Deja Vu.
Rozmawiasz z koleżanką i zaczyna Cię irytować, że  mówiąc o niby neutralnych rzeczach,  wplątuje  tą biedną Aśkę i wskazuje tym swoim wymuskanym paluchem, jaka to ona jest nieodpowiedzialna. Myślisz sobie: zaraz, zaraz, ja też przecież tak zrobiłam…
Przecież  czasem warto zrobić coś głupiego, aby poczuć emocje. Ech… mówi tak, bo jest sfrustrowana!

I teraz zobacz…

Wkurzasz się, ponieważ rozmawiając o pozornie neutralnych tematach, szybko wskakujesz na autostradę plotkarzy. Zanim zaczynasz się orientować, sama zaczynasz oceniać.
Ta zaskakująca prawda  naszej psychologicznej rzeczywistości  zapukała do mnie kilka lat temu.
Siedząc w chińskiej knajpie i prowadząc ugrzeczniona i wyczesaną rozmowę bon ton, w pewnym momencie zaiskrzyło. Rozmowa przeistoczyła się w jatkę na argumenty plus emocję. Jak tu się nie wkurzyć, jeśli ktoś  wprost pokazuje na Ciebie paluchem, że nieustannie oceniasz ludzi?
Im bardziej zdałam sobie sprawę z prawdziwości  tego oskarżenia tym silniej zaczęłam atakować.
Atak,  często to najlepsza forma obrony.

A tak wyglądał skrawek tego  dialogu

-A Ty niby nie oceniasz? A co właśnie teraz zrobiłeś? Właśnie wskazałeś na mnie palcem? A widzisz! Ignorant jesteś i Tyle! Widzisz drzazgę w moim oku, a belki w swoim oku nie widzisz!
– Nie ja tylko zauważam prawidłowość!
– Wiesz co , to tylko kwestia nazewnictwa. Po prostu nie da się nie oceniać! Ty stawiasz się wyżej, a jesteś dokładnie taki sam.
Po kilku latach i rozmyślaniach na ten temat, jestem niemalże pewna stwierdzenia mówiącego, że ocena innych zachodzi bezwiednie. Niestety to co służyło w drodze ewolucji do przetrwania, nieco się wypaczyło. We współczesnym wymiarze ma to również funkcję autoprezentacji.
Rozmawiając z kimś i zgrabnie przypinając komuś łatkę, jednocześnie stawiamy siebie w korzystniejszym świetle.  Mówiąc o tym, że koleżanka nie dba o siebie, miedzy wierszami chcemy jednocześnie powiedzieć, że koleżanka znacznie różni się od nas. My to co innego :)
Mówiąc: Czemu oni nie uczą się na własnych błędach, po cichutku szepczemy naszemu rozmówcy do ucha: to nie to co ja!

Jesteśmy obłudnymi bestiami.

Nasz system nie zawsze funkcjonuje tak jak chcemy. Niemniej jednak nie da się funkcjonować nawet we współczesnym świecie bez szybkiej oceny sytuacji. Musimy wiedzieć czy osoba z którą współpracujemy jest godna zaufania. Zazwyczaj nie mamy możliwości zrobić jej szeregu testów. Nie mamy też możliwości poznać jej doświadczeń i przeszłości z obiektywnych źródeł. Musimy szybko sobie poradzić.  Szybka analiza sytuacji to właśnie uproszczona ocena.
Jeśli mówisz, że ja staram się nie oceniać ludzi, to masz rację!  Starasz się. To wcale nie znaczy, że nie oceniasz.
Natomiast warto się zastanowić co robimy ze swoją oceną. Dzielisz się  swoimi odczuciami co do kogoś? Jak szybko i na jakiej podstawie tworzysz sobie sądy o innych?  Czy potrafisz zmienić swoje zdanie o kimś, gdy masz już nowe dane? Czy potrafisz to zauważyć?